wtorek, 26.09.2017 | Imieniny: Wawrzynca, Kosmy, Damiana

Kalisz

Młode duchem najstarsze miasto w Polsce
Nocny widok ze szpitala
Strona główna >> Ambitny MKS i zwycięskie Vive. Arena wypełniona po brzegi!

Ambitny MKS i zwycięskie Vive. Arena wypełniona po brzegi!

W meczu otwierającym sezon PGNiG Superligi zespół MKS-u Kalisza uległ PGE Vive Kielce 20:36. Wynik nie jest zaskoczeniem, ale kibice i tak są zachwyceni, bo widowisko było przednie, a kaliska Arena od dawna nie przeżywała takiego oblężenia.

W tej konfrontacji wytypować zwycięzcę nie było trudno. Niewiadomą była tylko różnica bramek. I choć ta okazała się ostatecznie dość pokaźna, kibice wcale nie czują się zawiedzeni, bo pojedynek kaliskiego beniaminka z wielokrotnymi mistrzami Polski był wspaniałym sportowym widowiskiem. Niemal trzytysięczna publiczność, jakiej hala Arena dawno nie gościła, opuszczała trybuny pod dużym wrażeniem.

Biorąc pod uwagę fakt, że spotkały się – jak to określił trener kaliszan Paweł Rusek – zespoły z dwóch przeciwległych biegunów, szczypiorniści MKS-u do starcia z Vive podeszli bez kompleksów, długimi fragmentami dotrzymując rywalom kroku. Nie tylko dzielnie się bronili, ale i od czasu do czasu - ku uciesze kibiców - kąsali widowiskowymi i skutecznymi akcjami i na które żywiołowo, wymownymi gestami i komentarzami, reagował trener gości Tałant Dujszebajew. Na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec mistrzów Polski nie szczędził też ciepłych słów pod adresem kaliskiej drużyny.

- Przede wszystkim chciałbym pogratulować miastu Kalisz awansu do PGNiG Superligi. 
To bardzo dobra wiadomość. Atmosfera podczas dzisiejszego meczu była świetna. Przez pierwsze 20-25 minut gospodarze walczyli bardzo dobrze. My mamy jednak dwa zespoły, możemy więc bardziej rotować składem Było to widać pod koniec meczu. Uważam jednak, że nasz rywal to dobry zespół, dobrze przygotowany, tylko brakuje mu czasu. Jestem jednak pewien, że z meczu na mecz będą grać coraz lepiej. Mają dobrego trenera i wspaniałych kibiców
– powiedział Tałant Dujszebajew.

- Po meczu podziękowałem Tałantowi za lekcję, którą dzisiaj otrzymaliśmy. Jesteśmy na różnych biegunach. My mamy swoje cele i rywal z Kielc też, zupełnie inne. PGE Vive to dla nas jeszcze zespół galaktyczny. Tak jak Tałant powiedział, pierwsze dwadzieścia minut było w naszym wykonaniu niezłe, zarówno w ofensywie jak i defensywie. Można powiedzieć, że byliśmy w tym czasie dla rywali zespołem równorzędnym. Pierwsze dziesięć minut drugiej połowy też było uważam niezłe w naszym wykonaniu, ale później 3-4 minutowe przestoje i każde nasze niedokładne podanie zostały ukarane przez zespól z Kielc – podsumował spotkanie Paweł Rusek, trener MKS-u Kalisz dodając – Musimy spojrzeć na pewne rzeczy realnie. Jesteśmy zespołem budowanym od półtora miesiąca. Doszło do nas siedmiu  nowych zawodników. Jesteśmy beniaminkiem, potrzebujemy więc trochę czasu na wdrożenie taktyki. Myślę, że na to, by dobrze ona zafunkcjonowała potrzebujemy minimum  6-7 miesięcy. Ten kto liczył na nasze zwycięstwo ... pewnie się zawiódł,  ale uważam że  idziemy w dobrym kierunku. Z dużymi szansami na walkę z innymi zespołami w lidze.

MKS zagrał ambitnie, ale różnica klas jest w tym przypadku bezdyskusyjna i w ostatecznym rozrachunku niespodzianki nie było. W zderzeniu z doświadczonymi rywalami ofensywa kaliszan niewiele mogła zdziałać, a nie najlepsza skuteczność w połączeniu z błyskawicznymi i groźnymi kontrami przeciwnika mogły się skończyć tylko w jeden sposób – wygraną Vive 36:20.

- Uważam, że to był niezły mecz w naszym wykonaniu. Nie obawialiśmy się go, ale też mieliśmy duży szacunek dla zespołu z Kalisza. To był pierwszy mecz sezonu, wyjazd do drużyny, która awansowała do Superligi i wobec której są na pewno duże oczekiwania. Nie mieliśmy zbyt dużo materiałów wideo, nie wiedzieliśmy więc, co nas może czekać. Dlatego trener powiedział nam, że mamy skupić się na sobie i wygrać ten mecz obroną. Może od pierwszej minuty nie była ona taka, jakiej sobie życzyliśmy, ale z biegiem czasu wyglądało to coraz lepiej. W drugiej połowie już kontrolowaliśmy sytuację i myślę, że wygraliśmy zasłużenie. Gratuluję trenerowi Ruskowi awansu, bo jeszcze nie miałem ku temu okazji i życzę wszystkiego dobrego w całym sezonie – skomentował spotkanie rozgrywający Vive Krzysztof Lijewski, autor chyba najbardziej efektownej bramki w sobotnim meczu. 

Tak na gorąco ciężko jest o jakieś konkretne wnioski. Na pewno postaramy się wyjąć z tego meczu jakąś naukę, bo patrząc na niektóre zagrania Vive ręce same składały się do oklasków. Według mnie fajnie, że taki zespół trafił nam się na początek. Mamy to już za sobą. Na pewno przeanalizujemy dokładnie ten mecz i wyciągniemy odpowiednie wnioski, bo przed nami  dużo ważniejsze spotkania. Tak naprawdę nikt dziś nie oczekiwał od nas zwycięstwa,  ale za chwilę jedziemy do Lubina, później u siebie mecz z Mielcem  i w tych spotkaniach chcielibyśmy powalczyć o pierwsze ligowe punkty – powiedział Kamil Adamski. Rozgrywający MKS-u, był tego dnia, obok Artura Bożka, najskuteczniejszym zawodnikiem w szeregach kaliskiego beniaminka.

Mecz otwarcia sezonu PGNiG Superligi, z którego bezpośrednią transmisję przeprowadził  Canal +, miał wyjątkową oprawę. Podczas uroczystej prezentacji zespołów na parkiecie pojawiły się asysty z klubowymi flagami, a drużyna z Kielc odebrała proporzec za zwycięstwo w rozgrywkach poprzedniego sezonu. Po odśpiewaniu hymnu narodowego i odczytaniu apelu fair play Superligi, pierwsze podanie, rozpoczynające mecz, wykonała Marta Walczykiewicz, kaliska kajakarka, ubiegłoroczna wicemistrzyni olimpijska. W przerwie spotkania prezydent Kalisza Grzegorz Sapiński i prezes MKS-u Błażej Wojtyła uhonorowali osoby, które w 2007 roku reaktywowały piłkę ręczną w Kaliszu. Karnety wstępu na wszystkie domowe mecze MKS-u w tym sezonie otrzymali: Hilary Paszkowski i Sławomir  Skoczek, prezesi KPR Szczypiorno Kalisz, Piotr Szymański, były prezes MKS Kalisz i Edmund Kubisiak, były zawodnik i trener, wychowawca wielu pokoleń uzdolnionej sportowo młodzieży, który z piłką ręczną związany jest od ponad 50 lat.

Tekst i zdjęcia: Karina Zachara  

MKS Kalisz - PGE Vive Kielce 20:36 (10:16)
MKS: Tatar, Zakreta - Bożek 4, Adamski 4, Rosiek 3, Kniaziew 2, Czerwiński 2, Bałwas 1, Grozdek 1, Misiejuk 1, Drej 1, Adamczak 1, Galewski, Krytski, Kobusiński, Kwiatkowski.
Kary: 10 min. Rzuty karne: 1/1.
PGE Vive: Szmal, Ivić – Strlek 8, Janc 6, Djukić 4,  Lijewski 4, Bielecki 3, Aguinagalde 2, Jachlewski 2, Jurkiewicz 2, Mamić 2, Jurecki 1, Bis 1, Kus 1, Bombac.
Kary: 6 min. Rzuty karne: 2/3.

Wszelkie prawa zastrzeżone przez UM Kalisz.
Design by: coldcity