wtorek, 26.09.2017 | Imieniny: Wawrzynca, Kosmy, Damiana

Kalisz

Młode duchem najstarsze miasto w Polsce
Noc trzy wieże
Strona główna >> Była walka, ale punktów brak. MKS przegrywa z Zagłębiem.

Była walka, ale punktów brak. MKS przegrywa z Zagłębiem.

Po bardzo nierównym w swoim wykonaniu meczu, piłkarze ręczni MKS-u Kalisz ulegli w niedzielę Zagłębiu Lubin 28:32. Trener Paweł Rusek mówi krótko: To nie rywale wygrali ten mecz, to my go przegraliśmy.

Po dość wysokiej, ale łatwej do przewidzenia porażce z Vive Kielce, w wyjazdowym meczu z Zagłębiem kaliscy szczypiorniści zamierzali powalczyć o pierwsze punkty w Superlidze. Faworytem niedzielnego spotkania nie byli, co nie znaczy, że od rywali dzieliła ich trudna do pokonania przepaść. Udowodnili to na parkiecie, bo choć mecz przegrali, potrafili nawiązać z przeciwnikiem wyrównaną walkę. O porażce w dużej mierze zdecydowała nie tyle dobra gra „miedziowych” co błędy własne, które doświadczeni gracze Zagłębia wykorzystali bez skrupułów. Trener Paweł Rusek zalicza niedzielną porażkę do kategorii tych, na własne życzenie. - Z całym szacunkiem dla trenera i całego zespołu Zagłębia, gratulując oczywiście zwycięstwa, uważam, że to nie rywale ten mecz wygrali, ale my przegraliśmy – mówił na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec MKS-u.

Wprawdzie wynik spotkania otworzył Michał Drej, ale później aktywność kaliszan, jeśli chodzi o zdobycze bramkowe niemal stanęła w miejscu, czego nie można powiedzieć o gospodarzach. Efekt był taki, że po upływie kwadransa przewaga ekipy Bartłomieja Jaszki prowadziła różnicą aż siedmiu trafień (11:4). W kolejnych minutach przyjezdni zdołali jednak uspokoić grę, a kilka udanych interwencji Edina Tatara i lepsza skuteczność rzutowa sprawiły, że i wynik zaczął wyglądać korzystniej. W 27. minucie, po kapitalnym kontrataku Dzianisa Krytskiego MKS, niesiony gorącym dopingiem kilkudziesięcioosobowej grupy kibiców, zniwelował stratę do dwóch bramek, by po chwili - za sprawą Arkadiusza Galewskiego - złapać kontakt na 14:13. Niestety tuż przed końcem pierwszej połowy  czerwoną kartką za faul ukarany został Łukasz Kobusiński.

- Fatalnie weszliśmy w ten mecz. W naszym zespole praktycznie nie funkcjonowała ani obrona, ani atak pozycyjny. Bardzo duża ilość błędów własnych spowodowała, że przeciwnik bardzo szybko odskoczył z wynikiem – podsumował  trener Paweł Rusek. -  Po upływie kwadransa nasza gra nieco się uspokoiła. W końcu zaczęliśmy realizować to, co sobie założyliśmy przed wyjściem na parkiet i udało się zniwelować siedmiobramkową przewagę.

-   W początkowej fazie meczu nasza agresywna obrona sprawiła, że przeciwnik  miał duże problemy z przebiciem się i zdobywaniem bramek. To powodowało, że mogliśmy  wyprowadzić szybki kontratak i stopniowo zyskiwać przewagę. Około 15. minuty pojawiło się w naszych szeregach lekkie rozluźnienie, niepotrzebne wybieganie do przeciwnika na 9-10 metr, co spowodowało, że MKS dogonił nas na 1-2 bramki – ocenił grę swoich podopiecznych Bartłomiej Jaszka.

Do 40. minuty spotkanie miało bardzo wyrównany przebieg, wydawało się, że MKS złapał w końcu odpowiedni rytm i ambitnie stawi czoła faworyzowanemu rywalowi, walcząc o pierwsze punkty w najwyższej klasie rozgrywkowej. W 37.minucie do upragnionego remisu  doprowadził Kirył Kniaziew (19:19) i choć kolejne dwa trafienia należały do rywali, w 41.minucie – kiedy ponownie celnym rzutem popisał się Arkadiusz Galewski - sytuacja znów się wyrównała (21:21). Gospodarze nie zamierzali jednak składać broni, a ich stanowcza \odpowiedź w postaci sześciu kolejnych trafień zrobiła swoje. Spora w tym zasługa, najskuteczniejszych tego dnia Andersona Mollino, do którego trafiła nagroda MVP i szalejącego na skrzydle Arkadiusza Moryto. Wprawdzie przed końcową syreną, m.in. dzięki świetnej postawie Artura Bożka, MKS zdołał odrobić straty, ale tylko częściowo. Ostatecznie przegrał różnicą czterech trafień (28:32).

- W drugiej połowie, w momencie gdy doszliśmy do remisu chyba zbyt szybko chcieliśmy wygrać ten mecz, co sprawiło, że zamiast grać spokojnie i konsekwentnie przez kolejne minuty oddawaliśmy serie nieprzygotowanych, bezsensownych rzutów. Kilkakrotnie nie wykorzystaliśmy też stuprocentowych okazji do zdobycia bramki, czego konsekwencją było kolejne zyskanie przez Zagłębie przewagi 5-6 bramek i spokojne kontrolowanie wyniku już do końca – dodaje szkoleniowiec MKS-u.

Kolejny pojedynek, drugi przed własną publicznością, kaliski beniaminek rozegra już
w najbliższą niedzielę. O godzinie 18.30, w hali Arena podopieczni Pawła Ruska podejmą ekipę Stali Mielec. Bilety na to spotkanie są już dostępne na KupBilet.pl., w punktach STS i salonach sieci EMPiK.

Tekst i zdjęcia: Karina Zachara

MKS Zagłębie Lubin - MKS Kalisz 32:28 (17:14)
Kary: Zagłębie – 8 min, MKS – 8 min. Czerwona kartka: Łukasz Kobusiński (30.min., faul).Rzuty karne: Zagłębie 4/4, MKS 1/2.
Zagłębie: Małecki, Skrzyniarz - Mollino 8, Moryto 7, Przysiek 4 , Czuwara 3, Mrozowicz 3,  Szymyślik 3, Stankiewicz 2, Kużdeba 2, Pawlaczyk, Gębala, Pietruszko, Jaszka.
MKS Kalisz: Tatar, Jarosz - Drej 6, Bożek 5, Galewski 5, Adamski 3, Kniaziew 3, Krytski 2, Misiejuk 2, Bałwas 1, Grozdek 1, Czerwiński, Adamczak, Kwiatkowski, Kobusiński.

Wszelkie prawa zastrzeżone przez UM Kalisz.
Design by: coldcity