piątek, 23.02.2018 | Imieniny: Romany, Damiana, Polikarpa
Kogutek wiosna
Strona główna >> Chwilo trwaj! Energa MKS pokonuje Piotrkowianina!

Chwilo trwaj! Energa MKS pokonuje Piotrkowianina!

Energa MKS Kalisz nie schodzi ze zwycięskiej ścieżki. W niedzielę, po wyrównanym i bardzo zaciętym meczu podopieczni Pawła Ruska pokonali we własnej hali Piotrkowianina Piotrków Trybunalski 25:22 i zainkasowali cztery cenne punkty. To już trzecia z rzędu wygrana kaliszan w tym roku.

Ten mecz zapowiadany był jako jedno z najciekawszych spotkań 19.serii PGNiG Superligi. Kaliski beniaminek od początku roku zaskakuje kolejnych rywali. Najpierw we własnej hali pokonał Zagłębie Lubin, później na wyjeździe Stal Mielec i ku zaskoczeniu znawców tematu,  włączył się do walki o baraże do rundy finałowej. Ewentualna wygrana z Piotrkowianinem mocno ich do tego celu mogła przybliżyć, bo od czwartego w grupie pomarańczowej Piotrkowianina dzieliły ich zaledwie dwa punkty. Zadanie wydawało się szalenie trudne, ale dla podopiecznych Pawła Ruska nie ma ostatnio rzeczy niemożliwych. Wprawdzie w pierwszej rundzie wrócili z Piotrkowa Trybunalskiego na tarczy, ale na własnym parkiecie nie zamierzali rozpieszczać rywali. I tak też było. Niesieni fantastycznym dopingiem kibiców, którzy po raz kolejny pobili rekord frekwencji, po wyrównanym i zaciętym spotkaniu pokonali ekipę Piotrkowianina, inkasując komplet czterech punktów – bo wzbogacony o bonus za wygraną z rywalem z tej samej grupy. 

Droga zwycięstwa była jednak dla kaliszan długa i wyboista, bo wymagający rywal sprawy nie ułatwiał.  Od pierwszego gwizdka i symbolicznego rzutu, którego wykonawcą był tym razem kaliski paraolimpijczyk Patryk Biskup, trwała zacięta i wyrównana walka. Była 10. minuta, a na koncie gospodarzy zaledwie dwa trafienia. Mściły się niedociągnięcia techniczne, błędy w ataku, i niewykorzystane karne. Na szczęście goście też nie radzili sobie zbyt dobrze, więc wynik zmieniał się w żółwim tempie.

– Nie weszliśmy w mecz tak jak sobie założyliśmy. Bardzo męczyliśmy się w ataku pozycyjnym, obrona też nie funkcjonowała tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Dużo w pierwszej połowie straciliśmy bramek z pozycji obrotowego i skrzydłowych – podsumował trener Paweł Rusek.

Z upływem czasu miejscowi złapali jednak właściwy rytm. W 16. minucie odskoczyli rywalom na trzy trafienia (7:4) i dość długo udawało im się utrzymywać 1-2 bramkowe prowadzenie. Male kłopoty pojawiły się tuż przed przerwą. W 26.minucie  przyjezdni wyrównali (11:11), a dwie minuty później objęli prowadzenie (12:13)  i przed zejściem do szatni nic się nie zmieniło. Powrót na parkiet też nie był dla kaliszan zbyt udany. Wynik na 12:14 podwyższył Filip Surosz, ale przewagi nie utrzymali przyjezdni zbyt długo. W 36. minucie celny rzut zaliczył Marek Szpera i było już 14:14.

Remisowy stan meczu oglądaliśmy w drugiej połowie jeszcze kilkukrotnie, bowiem po obu stronach nie brakowało zarówno efektownych i skutecznych  akcji, jak też błędów, za które przyszło zapłacić stratą bramki. W kryzysowych dla kaliszan momentach bardzo trafnie rotował składem trener Rusek. Ze swojego zadania  świetnie wywiązał się zarówno Artur Bożek, który wprowadzony w miejsce Kiryla Kniaziewa, trafiał ze stuprocentową skutecznością (trzy bramki), jak i Łukasz Zakreta. Ten ostatni, pojawił się w bramce na dziesięć minut przed końcem i godnie zastąpił w niej Edina Tatara, który po raz kolejny rozegrał świetne spotkanie, broniąc 13 rzutów. W decydujących o końcowym wyniku momentach meczu Zakreta postawił w kaliskiej bramce mur nie do przejścia, czterokrotnie zatrzymując ataki przeciwników. Koledzy w polu, skutecznymi kontrami dopełnili dzieła.

Na cztery z rzędu trafienia gospodarzy gracze  Piotrkowianina odpowiedzieli tylko raz. Energa MKS zwyciężył  25:22.
- Cały mecz był bardzo wyrównany, ale w końcówce chłopacy się spięli. Dobre cztery, pięć akcji w obronie, udane kontry i spokojne rozegranie w ataku pozycyjnym przyniosły pożądany efekt. Cieszymy się bardzo z tych czterech punktów, które dały nam dobre miejsce w tabeli. Będziemy próbowali z całych sił tego miejsca bronić, tak długo, jak tylko się da – dodał szkoleniowiec Energi MKS.

Kaliszanie wygrali po raz trzeci w tym roku i ósmy w sezonie. Kolejna czteropunktowa zdobycz zapewniła im wysokie czwarte miejsce w grupie pomarańczowej i ósme w klasyfikacji zbiorczej. W niedzielnym starciu ponownie jasnym punktem kaliskiej ekipy był Michał Drej, który zagrał pełne 60 minut i najczęściej pokonywał – będącego w świetnej formie golkipera gości Damiana Procho . Prawoskrzydłowy Energi zdobył w sumie sześć bramek.

Od początku sezonu mecze kaliskich szczypiornistów cieszą się niebywałą frekwencją, największą w PGNiG Superlidze. W niedzielę w Arenie padł  kolejny rekord. Na trybunach zasiadło blisko 2800 widzów.

- Przekonaliśmy się już wielokrotnie jak wspaniała potrafi być kaliska publiczność, ale takiego dopingu jak dzisiaj chyba jeszcze nie było. To on poprowadził nas do kolejnego zwycięstwa. Mam nadzieję, że twierdzę Kalisz, o której tak donośnie i żywiołowo krzyczą kibice, uda nam utrzymać jak najdłużej – mówi Łukasz Zakreta, bramkarz Energi MKS.

Do Areny podopieczni Pawła Ruska wrócą 10 lutego. A już w najbliższą sobotę o kolejne ligowe punkty powalczą w Elblągu, z miejscowymi Meblami Wójcik.  

Tekst i zdjęcia: Karina Zachara

19. seria PGNiG Superligi w piłce ręcznej mężczyzn, 28.01.2018r.

Energa MKS Kalisz - Piotrkowianin Piotrków Trybunalski 25:22 (12:13)
Kary: Energa MKS – 10 min, Piotrkowianin – 8 min. Rzuty karne:  Energa MKS 1/4.
Piotrkowianin 4/5.
MKS: Tatar, Zakreta - Drej 6. Szpera 4, Kniazeu 4, Bałwas 4, Bożek 3, Adamczak 2, Krytski 1, Misiejuk 1, Kwiatkowski, Galewski, Adamski.
Piotrkowianin: Procho - Swat 6, Pacześny 3, Surosz 3, Mróz 3, Góralski 2, Makowiejew 2, Achruk 1, Pożarek 1, Andreou 1, Iskra.

 

Wszelkie prawa zastrzeżone przez UM Kalisz.
Design by: coldcity