czwartek, 17.08.2017 | Imieniny: Zanny, Mirona, Jacka

Kalisz

Młode duchem najstarsze miasto w Polsce
Kogutek wiosna
Strona główna >> Tarnów poległ w Arenie. Ósma z rzędu wygrana MKS-u

Tarnów poległ w Arenie. Ósma z rzędu wygrana MKS-u

Szczypiorniści MKS-u nie zbaczają ze zwycięskiego kursu. W środę, w Arenie, w zaległym meczu 22. kolejki rozbili ekipę SPR-u Tarnów 34:22. To już ósma z rzędu wygrana podopiecznych grającego trenera Bartłomieja Jaszki.

Od ostatniego ligowego spotkania kaliskich szczypiornistów upłynęły ponad dwa tygodnie. Istniała więc mała doza niepewności, jak owa przerwa wpłynęła na formę zespołu. O ile pojawiły się jakiekolwiek wątpliwości i obawy, to jedynie w pierwszym, dość wyrównanym kwadransie meczu. Później uleciały jak mydlana bańka. Przy stanie 9:8 gospodarze uznali,że  żarty się skończyły i postanowili włączyć piąty bieg. Seria celnych rzutów Kamila Adamskiego, Artura Klopstega i Michała Dreja wystarczyła, by odskoczyć na 13:8. Narzuconego przeciwnikowi tempa kaliszanie wcale nie zamierzali zwalniać i pięciopunktową przewagę utrzymali do przerwy (17:12).

Z obranego na wygraną kursu ekipa Bartłomieja Jaszki nie zboczyła także w drugiej odsłonie spotkania, konsekwentnie powiększając dzielący  ją od rywala dystans.  Na trzy minuty przed końcem, po trafieniach Dariusza Rośka i Artura Bożka, wynosił on już  trzynaście „oczek” (33:20) i ostatecznie stopniał o zaledwie dwa. Wraz z dźwiękiem końcowej syreny szczypiorniści MKS-u po raz ósmy z rzędu unieśli ręce w triumfalnym geście, pokonując SPR Tarnów 34:22. 

- Trochę się bałem na początku. Byłem poddenerwowany, bo na rozgrzewce było zbyt cicho i nie wiedziałem jak to będzie wyglądało na boisku. Na szczęście dłuższa przerwa w rozgrywkach nie wybiła nas z rytmu, chłopcy podeszli do meczu mocno skoncentrowani i z respektem dla przeciwnika. To bardzo cieszy, gratuluję im, bardzo się cieszymy z tego okazałego zwycięstwa – mówił tuż po meczu trener Bartłomiej Jaszka - Mamy pełną świadomość, że do końca sezonu zostało pięć meczów. Każdy z nich jest dla nas bardzo ważny, do każdego musimy podchodzić na sto procent. Żaden przeciwnik nie przyjeżdża po to, żeby się położyć i jeśli tylko zwietrzy swoją szansę na pewno ją wykorzysta. Na szczęście my od początku narzuciliśmy dziś własny styl gry i rywale nie mieli zbyt dużo do powiedzenia. Widać było, że w pewnym momencie po prostu odechciało im się grać, bo wiedzieli, że i tak nic z tego już nie będzie.

Wynik środowego meczu układał się na tyle korzystnie, że trener Jaszka desygnował do gry niemal wszystkich swoich zawodników, ale i sam nie odmówił sobie przyjemności włączenia się w kilka akcji. Efekt był taki, że kaliska machina z minuty na minutę nabierała rozpędu. Skuteczny atak i szczelna obrona, a przy tym kapitalnie spisujący się w bramce Filip Jarosz przyniosły zamierzony efekt. 

- Cieszymy się z tego zwycięstwa, naprawdę zasłużonego. Sporo dzisiaj wybiegaliśmy, była konsekwencja w obronie i w ataku. Fajnie się układało wszystko to, co trenujemy. Piłka ładnie chodziła od skrzydeł po rozegranie, fajnie rozciągaliśmy grę. W końcu przeciwnicy zaczęli się gubić, robiły się dziury w obronie przez co mogliśmy oddawać łatwiejsze rzuty, nie z dwoma obrońcami na ręce, ale praktycznie z wolnych pozycji - podsumował Filip Jarosz  - Cały czas ciężko pracujemy i chcemy już do końca zachować status niepokonanych. Niestety nie wszystko zależy tylko i wyłącznie od nas. Wprawdzie skupiamy się przede wszystkim na własnych meczach, ale kątem oka spoglądamy na wciąż prowadzącą Olimpię. Nie życzymy im źle, ale byłoby fajnie, gdyby w końcu gdzieś te punkty zgubili – dodaje z uśmiechem bramkarz MKS-u. 

Do aktualnego lidera grupy B pierwszej ligi  kaliska siódemka traci trzy punkty, ale Olimpia rozegrała o jedno spotkanie więcej. Kolejny mecz - wyjazdowy - ekipa Bartłomieja Jaszki  zagra 22 kwietnia, w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Podczas środowego spotkania w hali Arena na kibiców czekały świąteczne atrakcje. Małych i dużych łakociami częstował wielkanocny zając, a szczęściarze, którzy złapali rzucone w przerwie meczu piłki, otrzymali świąteczne słodkości ufundowane przez Społem PSS w Kaliszu.

Tekst i zdjęcia: Karina Zachara 

MKS Kalisz – SPR PWSZ Tarnów 34:22 (17:12)
Kary: MKS - 6. min, SPR – 6 min. Rzuty karne: MKS 4/4, SPR 2/2.
MKS: Jarosz – Adamski 10, Klopsteg 5, Bożek 4, Bałwas 3, Rosiek 3, Drej 2, Książek 2,
Galewski 1, Gomółka 1, Jaszka 1, Kobusiński 1, Mosiołek 1, Piosik.
SPR: Sądowicz, Ciochoń – Kowalik 6, Nowak 5, Drobiecki 2, Jewuła 2, Misiewicz 2, M. Niemiec 2, Wajda 2, Mogielnicki 1, Bielamowicz, B. Niemiec, Sanek, Spieszny.

Wszelkie prawa zastrzeżone przez UM Kalisz.
Design by: coldcity