środa, 22.11.2017 | Imieniny: Cecylii, Wszemily, Stefana

Kalisz

Młode duchem najstarsze miasto w Polsce
Kogutek wiosna
Strona główna >> Tatar zaczarował bramkę. Na Wisłę to zbyt mało…

Tatar zaczarował bramkę. Na Wisłę to zbyt mało…

Świetna dyspozycja w bramce Edina Tatara nie wystarczyła. Energa MKS Kalisz przegrała mecz z Orlen Wisłą Płock 19:27. Beniaminek z Kalisza nie musi się jednak wstydzić, bo w wielu momentach walczył z wicemistrzami kraju jak równy z równym.

Znaleźć receptę na ekipę z Płocka jest bardzo trudno. I nic dziwnego. Od kilku lat to druga po Vive Kielce siła polskiego szczypiorniaka, rywalizująca także w rozgrywkach europejskich. W obecnym sezonie też kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa. Pokonali ją jedynie kielczanie, w tzw. świętej wojnie, aczkolwiek zaledwie jedną bramką. W środowym pojedynku z kaliskim MKS-em podopieczni Piotra Przybeckiego byli więc niekwestionowanym faworytem. Nikt nie wątpił, że w pojedynku z beniaminkiem będą chcieli zgarnąć pełną pulę. Owszem, zadanie wykonali, ale by osiągnąć swój cel musieli się dość mocno nagimnastykować.

Ekipa Pawła Ruska, choć mocno przerzedzona kontuzjami, pokazała charakter, od początku spotkania pewnie dorównując kroku utytułowanym rywalom. Przed upływem kwadransa kaliszanie wyszli nawet na prowadzenie (5:4), a i później w wielu momentach potrafili nawiązać z przeciwnikiem wyrównaną walkę. Mimo, iż płocczanie schodzili na przerwę prowadząc  siedmioma bramkami, po zmianie stron gospodarze zdołali zmniejszyć straty nawet do czterech trafień. Solą w oku przyjezdnych bez wątpienia był tego dnia Edin Tatar. Kaliski bramkarz zanotował aż 15 udanych interwencji (36 % skuteczności) czym - nie po raz pierwszy zresztą - podbił serca kibiców. A trzeba przyznać, że ci ponownie stanęli na wysokości zadania. Na trybunach kaliskiej Areny zasiadło ich blisko 2400, fantastycznym dopingiem zagrzewając swój zespół do boju.

Dobra gra w obronie to jednak za mało, by móc pokusić się o pokonanie tak wymagającego przeciwnika. A jeśli dochodzą do tego błędy własne, a tych kaliski beniaminek popełnił niemało, zadanie staje się wręcz niemożliwe. Niestety miejscowi odnotowali zbyt wiele strat, nieprzygotowanych i w efekcie niecelnych rzutów, co doświadczeni goście wykorzystywali bez skrupułów. Szybkie kontry, zakończone celnymi rzutami głównie ze skrzydła okazały się najmocniejszą stroną płockiego teamu, zapewniając mu kolejne w tym sezonie zwycięstwo.   

- Do 15. minuty bardzo dobrze sobie radziliśmy, zarówno w ataku pozycyjnym jak i w obronie. Przeciwnik nie miał za dużo do powiedzenia. Niestety między 15. a 25. minutą pojawił się w naszej grze przestój - dużo błędów własnych, niewymuszonych przez przeciwnika i zostaliśmy za to błyskawicznie ukarani kontrami. Na drugą połowę wyszliśmy skoncentrowani, z nowymi siłami, które pozwoliły na równoległą walkę. Uważam, że świetnie zagraliśmy w obronie, aczkolwiek naszą bolączką było pozwalanie przeciwnikom na kontry, czyli zdobywanie najłatwiejszych bramek. W ataku pozycyjnym nie zrobili nam zbyt wiele krzywdy – podsumowuje trener Paweł Rusek.

Mimo problemów z optymalnym składem i ostatecznej przegranej szkoleniowiec MKS-u jest zadowolony ze swoich zawodników. 
- Na pewno nie był to spacerek dla zespołu z Płocka. Musieli się natrudzić, żeby ten mecz wygrać. Poza tym my na swoją grę patrzymy perspektywicznie, stawiając sobie za cel nie tylko zdobywanie punktów. Chcemy budować zespół na dłużej. Myślę, że nawet jeśli  nie wygrywamy to wstydu nie przynosimy, grając z takimi przeciwnikami jak Wisła czy Vive twarzy nie tracimy - dodaje trener Paweł Rusek.

Podczas środowego meczu kaliscy szczypiorniści wystąpili w koszulkach z nowym logo. Klub zyskał bowiem sponsora tytularnego, którym została Grupa Energa. Znaczące wsparcie finansowe  ma pozwolić na budowanie silnego zespołu w kolejnych latach. Umowa sponsorska zakłada też wsparcie dla sekcji siatkówki, bowiem klub stawia sobie z cel  powrót żeńskiego zespołu do najwyższej klasy rozgrywkowej. 

Meczem z Wisłą kaliszanie rozpoczęli mały meczowy maraton. Już w najbliższą sobotę, w zaległym spotkaniu 6. serii, zmierzą się z Wybrzeżem Gdańsk i powalczą o pierwsze  wyjazdowe zwycięstwo. Z kolei już środę, 15 listopada udadzą się do Opola na mecz z miejscową Gwardią.

Tekst i zdjęcia: Karina Zachara

MKS Kalisz – Orlen Wisła Płock 19:27 (9:16)
Kary: MKS - 4. min, Wisła - 8 min. Rzuty karne: MKS 1/3, Wisła 0/1
MKS: Tatar, Zakreta - Czerwiński 5, Krytski 5, Klopsteg 4, Grozdek 2, Wojdak 2, Adamczak 1, Bożek, Kniaziew, Kobusiński, Misiejuk.
Wisła: Borbely - Mihić 5, De Toledo 5, T. Gębala 4, Ghionea 3, Daszek 2, Ivić 2, Piechowski 2, Racotea 2, Obradović 1, Zabic 1, Krajewski, Olkowski.

Wszelkie prawa zastrzeżone przez UM Kalisz.
Design by: coldcity