czwartek, 30.03.2017 | Imieniny: Anieli, Kwiryna, Leonarda

Kalisz

Młode duchem najstarsze miasto w Polsce
Kogutek wiosna
Strona główna >> Udany rewanż w Oławie. MKS wygrywa po raz szósty!

Udany rewanż w Oławie. MKS wygrywa po raz szósty!

Po raz kolejny komplet ligowych punktów zgarnęli szczypiorniści MKS-u Kalisz.
W minioną sobotę podopieczni Bartłomieja Jaszki pewnie pokonali na wyjeździe Moto-Jelcza Oława 25-19. 

Uskrzydleni pasmem ostatnich zwycięstw kaliszanie z podobnym zamiarem wybierali się również do Oławy, a w ślad za nimi pokaźne grono wiernych kibiców. Wszyscy wierzyli
w optymistyczny scenariusz, ale zespół trenera Jaszki miał też pełną świadomość, że rywal,z którym jesienią, w Kaliszu  udało się  - i to z dużymi problemami - zaledwie zremisować,na własnym parkiecie może być jeszcze bardziej niewygodny. I nie były to bezpodstawne obawy. Wprawdzie tym razem kaliszanie nie pozwolili rywalom nawet na moment odjechać z wynikiem, ale też sami dość długo pracowali na to, by zyskać bezpieczną przewagę gwarantującą ostatecznie pewne zwycięstwo i pełną pulę ligowych punktów.                   

Swoistą próbą sił była zwłaszcza pierwsza połowa spotkania. Wprawdzie MKS prowadził od początku, ale bardzo nieznacznie. W 15. minucie gospodarze doprowadzili do remisu (5:5), a  w 20., po trafieniu najskuteczniejszego w swoich szeregach Mateusza Klingera, po raz pierwszy wyszli na prowadzenie (7:6). Twardo grające formacje obronne, a przy tym mało skuteczne ofensywy obu ekip powodowały, że wynik zmieniał się w ślimaczym tempie. Dopiero w  24. minucie MKS wyrównał na 7:7, ale do przerwy żadnej ze stron nie udało się rzucić nawet 10 bramek, co chyba nie zdarzyło się jeszcze w żadnym z meczów grupy B tego sezonu. 

- Faktycznie, pierwsza połowa nie była szczytem marzeń. Wprawdzie obrona funkcjonowała bardzo dobrze, a kapitalnie w bramce spisywał się Michał Marciniak, ale w ataku mieliśmy ogromne problemy. Graliśmy „na stojąco”, do środka, choć uczulałem chłopaków i ćwiczymy to na treningach, by grać więcej na zewnątrz. Niestety nie do końca było to realizowane. Ważne jednak, że druga połowa była już dużo lepsza – mówił tuż po meczu trener Bartłomiej Jaszka.  

Faktycznie, druga odsłona spotkania przyniosła w grze przyjezdnych sporo zmian na lepsze. Już od pierwszych minut konsekwentnie zaczęli powiększać przewagę nad rywalem. W 44. minucie odskoczyli na pięć „oczek” (17:12) i cały czas trzymali gospodarzy  na bezpiecznym dystansie. Przede wszystkim do nadal doskonale funkcjonującej obrony dołączyły skrzydła, gdzie świetną robotę wykonali Michał Bałwas i Michał Drej. To właśnie ci dwaj skrzydłowi zdobyli w sobotnim meczu ponad połowę wszystkich punktów. Na dwie minuty przed końcem kaliszanie prowadzili już sześcioma bramkami, najwyżej w całym meczu, i taką też różnicą zakończyli sobotni pojedynek. Końcowy wynik, na 25:19, ustalił najskuteczniejszy w kaliskiej ekipie Michał Drej.          

- Obrona nadal działała dobrze, o czym świadczy zaledwie 19 bramek zdobytych przez rywala, ale co ważne w ataku było dużo lepiej. Przeciwnik grał ustawieniem, które dawało więcej swobody rozgrywającym i kołowemu, co staraliśmy się wykorzystać. Wprawdzie nie zawsze przynosiło to efekty, ale podsumowując całość było okey. Cieszymy się z kolejnych punktów, kolejnego pewnego kroku w kierunku końca sezonu. Na wyjeździe zawsze jest trudniej, a pamiętajmy, że i w Kaliszu mieliśmy z Jelczem sporo problemów, więc ta rewanżowa wygrana cieszy podwójnie – dodaje Bartłomiej Jaszka.

Cieszy się zespół, cieszą się też kibice. Zwłaszcza ci, którzy w sobotę gorącym dopingiem zagrzewali kaliskich szczypiornistów do walki. Za wsparcie, poprzedzone kilkusetkilometrową podróżą, zostali sowicie wynagrodzeni – szóstym z rzędu zwycięstwem.         

Spośród wszystkich rozegranych w sobotę spotkaniach grupy B pierwszej ligi, jedynie kaliski MKS triumfował na wyjeździe, w pozostałych meczach lepsi byli gospodarze. Na czele tabeli nic się jednak nie zmieniło, bo wiodące ekipy rozstrzygnęły wygrały swoje pojedynki. Liderem nadal pozostaje więc Olimpia Piekary Śląskie, a tuż za nią, z zaledwie jednym punktem straty, plasuje się zespół z Kalisza. W najbliższy weekend ekipę trenera Jaszki czeka kolejny wyjazd, tym razem do Chrzanowa.

Tekst i zdjęcia: Karina Zachara

Moto-Jelcz Oława – MKS Kalisz 19:25 (7:9)
Kary: Moto - Jelcz - 4. min, MKS - 4. min. Rzuty karne: Moto - Jelcz 1/1, MKS 3/4
Moto-Jelcz: Glabik, Muszak – Klinger 8, Herudziński 4, Cepielik 2, Dudkowski 2, Koprowski 2, Markiewicz 1, Celek, Rutkowski, Wiewiórski.
Kary: 4. min. MKS: Jarosz, Marciniak – Drej 8, Bałwas 5, Adamski 4, Rosiek 4, Misiejuk 2, Mosiołek 2, Bożek, Galewski, Kobusiński, Książek, Piosik.

Wszelkie prawa zastrzeżone przez UM Kalisz.
Design by: coldcity