piątek, 20.10.2017 | Imieniny: Ireny, Kleopatry, Jana

Kalisz

Młode duchem najstarsze miasto w Polsce
Łódź Calisia na Prośnie
Strona główna >> Zdecydował tie-break. Los sprzyjał rywalkom

Zdecydował tie-break. Los sprzyjał rywalkom

Pierwszy z dwóch meczów fazy play-off I ligi o miejsca 5-8 siatkarki MKS Calisia mają już za sobą. Po zaciętym, pięciosetowym boju podopieczne Daniela Przybylskiego ostatecznie  uległy zawodniczkom AZS Politechniki Opolskiej 2:3.

Po trwającym ponad dwie i pół godziny pojedynku kaliszanki miały prawo czuć niedosyt, bo wygrana była na wyciągnięcie ręki. Mecz był szalenie wyrównany, obie ekipy walczyły ambitnie, czego najlepszym potwierdzeniem jest fakt, iż cztery z pięciu setów kończyły się grą na przewagi. W tym ostatnim, decydującym los okazał się łaskawszy dla przyjezdnych i to one  są nieco bliżej gry o piąte miejsce. Niedzielny mecz pokazał jednak, że w tej rywalizacji decydować będą niuanse.

- Był to mecz, w którym decydowało szczęście. Nie możemy mówić, że zagraliśmy lepiej czy gorzej. Kiedy gra się tie-break, a przedtem cztery sety na przewagi, to znaczy że jeden z zespołów miał po prostu więcej szczęścia. Ale cóż, tak bywa. Na pewno po raz kolejny pokazaliśmy dziś ogromny charakter i wolę walki.  Do Opola jedziemy więc pełni pozytywnej energii. Zrobimy wszystko co się da, by powalczyć tam o zwycięstwo – mówił po zakończeniu niedzielnego spotkania trener Daniel Przybylski.  

Wszystkie odsłony niedzielnego meczu miały bardzo zbliżony przebieg. W obu ekipach kapitalną grę, przeplatały słabsze momenty. Zdobywane seriami punkty, po chwili równie szybko topniały, a szala zwycięstwa przechylała się raz na jedną raz na drugą stronę największe emocje przynosząc w końcówkach poszczególnych partii. Pierwszego seta, mimo
iż przegrywały 18:20, kaliszanki wygrały do 25. W drugim, choć broniły się dzielnie, ostatecznie zmuszone były uznać wyższość rywalek (24:26).  Te były górą także w trzeciej, zakończonej grą na przewagi, partii spotkania. Zdecydowanie odmienny przebieg miał natomiast czwarty set, w którym kaliszanki, po serii udanych zagrywek Marty Grzanki, zdołały odjechać zawodniczkom z Opola na kilkanaście punktów i wypracowaną przewagę utrzymały do końca, wygrywając pewnie do 15. Najbardziej nerwowy przebieg miał jednak tie-break.

To właśnie w tej, wprawdzie ostatecznie przegranej partii, siatkarki Calisii po raz kolejny pokazały jednak siłę zespołu. Mimo, iż po kryzysowym początku przegrywały  już 1:7, wyrównały na 9:9, po czym doprowadziły do dwóch meczboli. Niestety ponownie, w grze na przewagi, lepiej finiszowały przyjezdne. – Niestety uciekały nam początki setów. Myślę, że gdyby nie to, każdy set mógł się zakończyć tak, jak ten czwarty. Ale cóż siatkówka nie toleruje błędów, a dziś zabrakło nam też odrobiny szczęścia – dodaje trener Przybylski.

W drugim meczu dającym prawo gry o miejsca 5.-8. siatkarki Politechniki Śląskiej Gliwice pokonały na wyjeździe ekipę Nike Węgrów 3:1. To właśnie z jedną z nich kaliszankom przyjdzie się wkrótce mierzyć albo o piątą, albo o siódmą lokatę. O którą, zadecyduje wynik rewanżowego spotkania AZS Politechniki Opolskiej, które odbędzie się w sobotę na parkiecie rywalek.

Tekst i zdjęcia: Karina Zachara   

MKS Calisia Kalisz – AZS Politechnika Opolska 2:3 (27:25, 24:26, 27:29, 25:15, 15:17)
Calisia: Andrzejczak, Pytlarz, Grzanka, Grobys, Łukasiewicz, Isailović oraz Kuehn-Jarek (l), Głowiak, Łysiak, Drewniak.
AZS: Dydak, Lezhenkina, Sukhorukova, Duda, Gądek, Myjak oraz Michalak (l), Pytel, Włodarczyk, Michalkiewicz, Mazur, Zuzel.

Wszelkie prawa zastrzeżone przez UM Kalisz.
Design by: coldcity