sobota, 21.04.2018 | Imieniny: Anzelma, Bartosza, Feliksa
Panorama Prosna
Strona główna >> Złote dziewczyny. Siatkarki Energi MKS mistrzyniami I ligi!

Złote dziewczyny. Siatkarki Energi MKS mistrzyniami I ligi!

Dwa dni ciężkich bojów zwieńczone  ogromnym sukcesem. Siatkarki Energa MKS Kalisz, pokonując w niedzielę, po raz trzeci w finałowej rywalizacji, Wisłę Warszawa wywalczyły  mistrzostwo pierwszej ligi! Na tym jednak nie koniec, bo już niebawem czekają je baraże  o awans do Ligi Siatkówki Kobiet.

Dla miłośników żeńskiej siatkówki to był emocjonujący i niezapomniany weekend. Zarówno kaliski zespół, jak i liczne grono wiernych kibiców, liczyli że właśnie tutaj, w Kaliszu rozstrzygną się losy zmagań o pierwszoligowy prymat. I tak w istocie się stało, a kameralna hala przy Łódzkiej, znów, jak za dawnych czasów, stała się areną siatkarskich zmagań na najwyższym poziomie.

Po dwóch meczach rozegranych w Warszawie siatkarki Energi MKS Kalisz remisowały z tamtejszą Wisłą 1-1. Walka toczyła się do trzech zwycięstw, zatem by zająć pierwsze miejsce, każdy z zespołów potrzebował jeszcze dwóch wygranych.
W sobotnim meczu kaliszanki długo kontrolowały sytuację na parkiecie, wygrywając dwa pierwsze sety do 20. Później w grze kaliszanek pojawiło się zbyt duże rozluźnienie. W trzeciej odsłonie trener Mariusz Wiktorowicz dość szybko wykorzystał obie przysługujące mu przerwy, ale i to niewiele poskutkowało, bo przewaga punktowa  Wisły nadal  rosła. Siatkarki Energi sukcesywnie dążyły do zniwelowania tych strat, co udało się przy stanie 22:22. Niestety pogoń za wynikiem nie do końca się powiodła i ostatecznie przegrały tę partię do 23. W czwartym secie przyjezdne poszły za ciosem i choć był on już nieco bardziej wyrównany, również zakończył się zwycięstwem warszawianek (25:21).

Na szczęście w tie-breaku kaliszanki wróciły do swojego grania, nie pozostawiając rywalkom żadnych złudzeń. Przy zmianie stron prowadziły 8:4. Piłkę meczową, po skutecznym ataku, wywalczyła Hanna Łukasiewicz i było 14:8, a po chwili 14:10. Ostatnią akcję tej konfrontacji sfinalizowała Ewelina Janicka i kaliszanki oraz wypełniający po brzegi halę OSRiR-u kibice mogli świętować kolejne zwycięstwo, stanowiące duży krok w kierunku mistrzowskiego tytułu. Brakowało tylko jednej wygranej, o którą powalczyć miały następnego dnia.

Scenariusz niedzielnej konfrontacji do złudzenia przypominał ten z poprzedniego dnia. W pierwszej odsłonie gospodynie prowadziły 8:2 i 21:12. Siatkarki Wisły ruszyły do odrabiania strat zdobywając sześć punktów z rzędu,  ale pierwszą piłkę setową, przy stanie 24:21, miały podopieczne trenerów Mariusza Wiktorowicza i Daniela Przybylskiego i to one ostatecznie,
po skutecznym bloku, wygrały tę partię do 22. Kolejną wygra jeszcze pewniej. Wprawdzie przyjezdne doprowadziły do wyrównania 6:6, ale równie szybko, głównie za sprawą własnych błędów, oddały cztery punkty kaliszankom, a te nie pozwoliły już sobie na jakiekolwiek niespodzianki, pewnie pokonując przeciwniczki do 18. Niestety, podobnie jak w sobotnim spotkaniu, kryzys w kaliskich szeregach pojawił się w trzecim secie. Kiedy na tablicy pojawił się wynik 10:19, trudno było sądzić, że spotkanie zakończy się w trzech partiach. Ekipa Wisły utrzymała wysokie prowadzenie do końca, pozwalając kaliszankom na zdobycie tylko ośmiu punktów (18:25). Podobnie było w następnym secie, przegranym przez gospodynie 20:25.
O ostatecznym wyniku meczu znów miał rozstrzygnąć tie – break. Ten lepiej rozpoczęły, broniące tytułu mistrzowskiego, warszawianki. Po ataku Marty Wellny wygrywały 4:2. Energa MKS wyrównała na  5:5, a po udanej akcji, zakończonej przez Kingę Dybek objęła prowadzenie 6:5 i nie oddała go już do końca, zwyciężając 15:10. W wypełnionej po brzegi hali zapanowała szaleńcza euforia.

- Przez dziesięć miesięcy robiliśmy te małe kroki, żeby na koniec zrobić ten wielki. Przed sezonem mówiło się, że jest wielka Wisła, dzisiaj okazuje się, że jest wielki Kalisz i wielki MKS. Jestem bardzo szczęśliwy. Dziękuję swojemu zespołowi za serce zostawione na parkiecie, wyciągnęliśmy z siebie „maksa” i to jest piękno sportu. Dziękuję wspaniałej publiczności. Pierwszy raz grałem w tej hali i atmosfera była fantastyczna – powiedział Mariusz Wiktorowicz, trener Energi MKS Kalisz. 

- Fantastyczna sprawa. Cieszymy się ogromnie, bo wykonałyśmy plan w stu procentach. Oczywiście był lekki horror, bo obydwa mecze kończyłyśmy dopiero w tie-breakach, ale mam nadzieję, że dzięki temu zapewniłyśmy kibicom mnóstwo emocji – dodaje Katarzyna Wawrzyniak.

Energa MKS Kalisz, jako mistrz pierwszej ligi powalczy teraz o awans do Ligi Siatkówki Kobiet. By go zdobyć kaliszanki muszą wygrać baraż z drużyną, która zajmie 12. miejsce w rozgrywkach LSK. Będzie to zespół z pary Legionovia Legionowo – KS Pałac Bydgoszcz.

- Dziękuję drużynie, trenerom, władzom miasta, wszystkim, którzy przyłożyli cegiełkę do tego sukcesu. Cel jest jeden. Idziemy tylko i wyłącznie po awans. Miejmy nadzieję, że już niedługo będziemy mieli w Kaliszu dwie ekstraklasowe drużyny – podkreśla Błażej Wojtyła, prezes Miejskiego Klubu Sportowego w Kaliszu. 

Tekst i zdjęcia: Karina Zachara

I liga siatkówki kobiet
runda finałowa
o 1. miejsce/do trzech zwycięstw

trzeci mecz/14 kwietnia
Energa MKS Kalisz - Wisła Warszawa 3:2 (25:20, 25:20, 23:25, 21:25, 15:10)

Energa MKS - Wawrzyniak, Sroka, Łukasiewicz, Dybek, Isailović, Janicka oraz Bulbak (l), Głowiak (l), Kucharska, Nazarenko, Raczyńska, Widera, Andrzejczak.
Wisła: Wellna, Jurczyk, Mróz, Nadziałek, Sobczak, Djurić oraz Saad (l), Nowgorodczenko, Połeć, Ciaszkiewicz-Lach.

czwarty mecz/15 kwietnia
Energa MKS Kalisz - Wisła Warszawa 3:2 (25:22, 25:18, 18:25, 20:25, 15:10)
Energa MKS - Wawrzyniak, Sroka, Łukasiewicz, Dybek, Isailović, Janicka oraz Bulbak (l), Głowiak (l), Kucharska, Nazarenko, Raczyńska, Widera, Andrzejczak.
Wisła: Mróz, Ciaszkiewicz-Lach, Połeć, Nowgorodczenko, Sobczak, Djurić oraz Saad (l), Nadziałek, Jurczyk, Wellna, Marcyniuk.
stan rywalizacji 3-1 dla Energi

 

Wszelkie prawa zastrzeżone przez UM Kalisz.
Design by: coldcity