środa, 20.06.2018 | Imieniny: Diny, Bogny, Florentyny
Kogutek wiosna

W pułapce czasu

Wystawę "Od Rogatki do Wieży" można jeszcze przez kilka dni oglądać w Galerii Wieża Ciśnień. Autorzy ekspozycji, powstałej z fotografii pochodzących ze zbioru Aleksego Żaryna, przenoszą widzów w świat, którego już nie ma. Do Kalisza z lat 50. minionego stulecia.

Poniższy tekst Anny Tabaki pochodzi z katalogu towarzyszącego wystawie. Fot. Mariusz Hertmann

Pułapka czasu
Może fotograf coś pomylił? Wzdłuż Górnośląskiej cicho, spokojnie, niewiarygodnie zielono. Na chodnikach od czasu do czasu pojawia się człowiek. Najbardziej zainteresowani stoją w pozycji "do zdjęcia" albo - jak dwie uśmiechnięte dziewczynki w szkolnych fartuszkach - wyglądają przez okno. Przy rogatce wzmożony ruch pieszych - około dziesięciu osób, nie licząc dzieci wiezionych w charakterystycznych wehikułach na małych kołach. Mamom niewygodnie; trzeba bardzo nisko się schylić, żeby wyciągnąć ze środka malucha. O samochodach nic nie można powiedzieć - prawie ich nie ma. Do tego widoku bardziej pasują dorożki.
Dziwna ulica. Kilkupiętrowe kamienice, często z klasycznymi podziałami fasad, wskazują na większe miasto. W ich obdrapanych, podziurawionych tynkach mieszka smutek. Wokół sennie jak w mieścinie, w której wszyscy się znają, a byle kichnięcie plotka niesie głośnym echem. Tutaj na klienta czeka się w progu, wyglądając na horyzoncie żywej duszy. W skromnych witrynach jeszcze skromniejsze szyldy.  Ponad drzwiami łuszczące się resztki starych napisów. Rzucają się w oczy jak odpadające fragmenty scenografii.
Oto świat zatrzymany. W starych dekoracjach tli się życie, które dopiero szuka nowych form. Zdjęcia nie kłamią. Mimo nagłej transformacji ustrojowej, degradującej przeszłość, miastu bliżej do międzywojnia. Z wyjątkiem ubiorów pieszych niewiele na nich teraźniejszości. Rytm ulicy nadaje powtarzalna sekwencja kamienic i niezabudowanych placów. Za chwilę wszystko się zmieni. Najpierw koparki przywiozą huk i rozorają ziemię. Atrakcją staną się zdjęcia wykonywane na tle powstających bloków osiedla Górnośląskiego, później nazwanego Kalińcem. Na razie trwa cisza i mocno świeci słońce. Jest druga połowa lat 50.
Kozy w okolicy
Nazwa ulicy została nadana w 1922 r. po przyłączeniu Górnego Śląska do Polski. Ściślej, chodziło o pnący się w górę fragment dawnego Przedmieścia Wrocławskiego, od rogatki do okolic dworca kolejowego. Ze względu na swoją szerokość, długość i funkcjonalność, droga należała do najważniejszych traktów miejskich. W tym kierunku miało się rozwijać nowe, odbudowujące się po tragedii 1914 r. miasto. W okolicy projektowano dzielnicę przemysłowo-mieszkaniową, co było logicznym następstwem lokalizacji stacji kolejowej. Myśl sięgała planów jeszcze sprzed wybuchu I wojny światowej.
Ulica zabudowywała się powoli. O jej charakterze dużo mówi zachowany przez kronikarzy rodzajowy obrazek z kozami wypasanymi w przydrożnych rowach (1923). Zwierzęta obgryzały korę młodych drzewek posadzonych przy trasie. Okoliczności przyrody utrwalono także w nazwie prostopadłej do Górnośląskiej ulicy Polnej. Wokół ciągnęły się ziemie dawnych folwarków i ogrody dostatniejszych domów. Spore połacie zajmowały zakłady. Karol Ginter kuł nagrobki przy skarpie cmentarza prawosławnego. Na terenie kaflarni Edwarda Hermana w przyszłości powstanie blok z delikatesami. Idąc w górę ku Polnej, mijało się w głębi przędzalnię La Cotonniere i naprzeciwko szkołę powszechną fundacji Emila Repphana. W pofabrycznych  budynkach dzisiaj kwitnie małe centrum handlowe. Duży tartak Henocha Mordki Znamirowskiego i jego żony Gitli z domu Lipszyc pracował w miejscu niedawno odkrytym przez wyburzenie hotelu Prosna. Na parkingowej pustyni przy wysokościowcach osiedla Asnyka kwitło przedsiębiorstwo kamieniarskie Alfreda Fiebigera oraz betoniarnia jego syna Ryszarda. Z tej wysokości dobrze było widać postępującą budowę wieży ciśnień miejskich wodociągów, otwartej w 1938 r. Horyzont ulicy przy rogatce zamykał dwuskrzydłowy budyneczek trafostacji. Nieforemność bryły starano się ukryć pod pryzmatycznymi zdobieniami elewacji. Gwar miasta omijaj okolice. Mieszkając na obrzeżach, można było odpocząć. Za willą kamieniarza Fiebigera przydomowy ogród ciągnął się do Asnyka i Dworcowej. Pałacyk rodziny Furst, następnie własność Mullerów (siedziba Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Adama Asnyka), także otaczała zieleń. Przy znaczonym słupami ogrodzeniu posesji prowadziła boczna ulica Południowa. Droga przecięła dawny folwark Czaszki. Fotograf utrwalił dorożkę kolebiącą się na jej bruku.
Siermiężna stacja benzynowa - wciśnięta w pejzaż koło wieży na rozwidleniu z dzisiejszą Legionów (przedwojenna Nowolipowa, w okresie Peerelu - Buczka) - musiała powstać zaraz po wojnie. W tym czasie przy samej rogatce na elewacji narożnego budynku pojawiła się tabliczka komisariatu milicji obywatelskiej.
W świetle
Z tamtego pejzażu pozostało i dużo, i niewiele. Ciągle stoją budynki z pierwszych dekad XX w. Odrapane tynki w większości stały się kolorowe. Przybyło ludzi, reklam, znaków drogowych, aut i spalin, ale także ubyło ludzi, szyldów i zieleni. Wiele placów zajęły peerelowskie plomby. Nie istnieje żadna z przedwojennych firm. Ostatnie lata ich trwania dokumentują prezentowane fotografie. Znacjonalizowany zakład Fiebigerów stał się częścią Betoniarni Poznań. Na dawnej siedzibie firmy Hermana wisi szyld państwowej kaflarni. Przed wejściem stoi pani w służbowym uniformie. Fiebigerowie wyemigrowali, Herman, zapamiętany jako dobry pracodawca i człowiek, zmarł tuż po wojnie w obozie pracy w Strzelcach Opolskich.
W latach 50. swojego czasu dożywały także przedwojenne kioski. Ich uderzająca staroświeckość nie pasowała do rzeczywistości. Za dwie dekady z linii trotuarów nieodwracalnie znikną drzewa. Nawet światło, czysto rysujące krajobraz, wydaje się inne, bardziej przejrzyste.
Tymczasem na Górnośląskiej panuje wiosna, konary już puściły liście, choć - jak podpowiadają stroje przechodniów - ciągle nie jest zbyt ciepło. Prawie jak dzisiaj.

Anna Tabaka

Wystawa powstała z fotografii pochodzących ze zbioru Aleksego Żaryna, udostępnionych dzięki życzliwości jego żony Elżbiety Żaryn.  

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Filtered HTML

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
Wszelkie prawa zastrzeżone przez UM Kalisz.
Design by: coldcity