Finisz na miarę lidera. KKS rozstrzelał Bałtyk!

Po emocjonującej końcówce KKS Kalisz pokonał w sobotę na własnym stadionie Bałtyk Koszalin aż 4:1. Wszystkie gole padły w drugiej połowie spotkania, a hat –tricka dla gospodarzy zanotował Mateusz Żebrowski. Dzięki wygranej podopieczni Ryszarda Wieczorka nadal przewodzą w grupie 2. III ligi.

Pierwsza połowa sobotniego pojedynku, w której niewiele się działo, nie zapowiadała emocji jakie zafundowali kibicom gracze KKS-u w końcówce meczu. Gospodarze wprawdzie kontrolowali przeciwnika, ale w ich grze brakowało dokładności, akcji, która zaowocowałaby celnym trafieniem. Pierwszą groźną sytuację, w 20. minucie meczu, wypracował  Andrzej Trubeha, ale jego uderzenie zablokowali defensorzy gości. Cztery  minuty później „Trójkolorowi” wywalczyli rzut rożny, a futbolówkę w pole karne wrzucił Adrian Łuszkiewicz, niestety ta, po główce Mateusza Gawlika, minimalnie minęła bramkę. Jedyny strzał w światło bramki oddał w 37. minucie Robert Tunkiewicz, ale udaną interwencją popisał się były golkiper niebiesko-biało-zielonych, Oskar Pogorzelec. Podopieczni Ryszarda Wieczorka zmierzali do szatni z dużym niedosytem.

Na początku drugiej odsłony spotkania okazji bramowych również było jak na lekarstwo.  Strzelecką niemoc,  w 57. minucie, przerwał Mateusz Żebrowski, który  po centrze Damiana Ślesickiego, uderzeniem w długi róg, otworzył wynik meczu. Skrzydłowy kaliskiego zespołu ostatniego gola w lidze zdobył 18 sierpnia, ale w sobotę przełamał się w imponującym stylu, kompletując w spotkaniu z Bałtykiem klasycznego hat-tricka. W 66. minucie wykorzystał  rzut karny podyktowany za zagranie piłki ręką przez Szymona Waleńskiego, a kolejne trafienie dołożył w doliczonym czasie gry.  

Nerwowo w szeregach KKS-u zrobiło się w 78. minucie, kiedy arbiter wskazał na wapno, tym razem dla zawodników Bałtyku, a „jedenastkę” zamienił na gola Bartłomiej Putno, zdobywając  dla swojej ekipy kontaktową bramkę. To właśnie z tym zawodnikiem, zwłaszcza w drugiej połowie, musiał się mierzyć Józef Burta, ale poza wspomnianym karnym, dobrze dysponowany kaliski golkiper nie dał się zaskoczyć, m.in. w 82. Minucie, kiedy wybronił mocny strzał z 7. metra.

Tuż przed ostatnim gwizdkiem arbitra, w 4. minucie doliczonego czasu gry, kropkę nad „i”  postawił  Daniel Stanclik, który kapitalnie wykorzystał prostopadłe podanie od Żebrowskiego i ustalił rozmiar wygranej na 4:1

– W każdym meczu spodziewamy się, że przeciwnicy będą nam skutecznie przeszkadzać, natomiast dzisiaj nie tylko utrudniali rozgrywanie akcji, ale także konstruowali grę do przodu, szczególnie w pierwszej połowie.  Nie potrafiliśmy odnaleźć swojego rytmu, graliśmy za wolno, a Bałtyk był inaczej ustawiony i zablokował nam boki – to był problem. W przerwie zmieniliśmy formację, skrzydłowi zaczęli grać wyżej, Robert Tunkiewicz przeszedł do rozegrania i to przyniosło efekty w postaci bramek. Na początku drugiej części gry pokazaliśmy dużo chęci i wiary w to, że możemy wygrać. Z minuty na minutę było coraz lepiej. W końcówce zobaczyliśmy fajne trafienie Daniela Stanclika, a Mateusz Żebrowski pokazał, że jest liderem zespołu. Wynik cieszy, natomiast do niektórych fragmentów musimy się mocno przyczepić i nad nimi pracować, ale na tym to polega. Każdy mecz daje sporo materiałów do analizy, co napędza nas do jeszcze większego wysiłku, żeby błędy eliminować, a dobre aspekty doskonalić. – podsumował mecz trener KKS-u Ryszard Wieczorek.

– Po stracie gola z rzutu karnego wkradło się do naszej gry lekkie nieporozumienie oraz nerwówka. Przeciwnik “poczuł krew” i za wszelką cenę chciał strzelić kolejną bramkę, my jednak  wypunktowaliśmy go w końcówce. Mecz nie był łatwy, rywal wiedział co chce zrobić i zmuszał nas do gry pozycyjnej. Ćwiczyliśmy ten aspekt. Trochę to nie wychodziło w pierwszej połowie,
ale w końcu  Bałtyk się odkrył  i to pozwoliło nam wygrać. Nie patrzymy na czołówkę, tylko skupiamy  się na własnej grze. Przede wszystkim chcieliśmy zagrać dobry mecz, bo żadne spotkanie nie jest spacerkiem. Taka drużyna  jak Bałtyk Koszalin, może przyjechać i zrobić wszystko, ponieważ staje do pojedynku bez presji. My natomiast gramy o najwyższy cel i chcemy to zrobić jak najlepiej.
– komentował po meczu Mateusz Żebrowski.

Dorobek bramkowy „Żebro” z sobotniego spotkania i dziewięć goli zdobytych w poprzednich meczach ponownie pozwoliły mu wskoczyć na fotel króla strzelców III ligi grupy 2.

– Nasz drugi trener, Marcin Woźniak, powiedział mi w szatni, że śniło mu się, jak strzelam bramkę. Trafiłem aż trzy razy, więc sen się spełnił – dodał z humorem pomocnik KKS-u Kalisz.

Po meczu z Bałtykiem Koszalin podopieczni Ryszarda Wieczorka mają już na koncie osiem zwycięstw i z dorobkiem 25 punktów nadal są liderami grupy drugiej III ligi. Nad drugą w stawce Radunią Stężyca mają cztery punkty przewagi. Kolejny pojedynek, już w najbliższą sobotę, zagrają na wyjeździe. W Szczecinie zmierzą się z miejscowym Świtem Skolwin.  Początek spotkania o godzinie 16:00.

9. kolejka III ligi gr. 2, 21.09.2019, Stadion Miejski w Kaliszu

KKS Kalisz – Bałtyk Koszalin 4:1 (0:0)
1:0 Mateusz Żebrowski 57. min, 2:0 (k) Mateusz Żebrowski 66. min, 2:1 (k) Bartłomiej Putno 78. min, 3:1 Mateusz Żebrowski  90+1 min, 4:1 Daniel Stanclik 90+4 min

Żółte kartki: Mateusz Żebrowski (KKS).

KKS Kalisz: Józef Burta – Damian Ślesicki (89. Nikodem Zawistowski), Mateusz Gawlik, Mateusz Żebrowski, Mateusz Mączyński, Robert Tunkiewicz (85.Daniel Stanclik), Michał Borecki, Paweł Łydkowski, Adrian Łuszkiewicz, Daniel Kamiński (59. Marcin Radzewicz), Andrzej Trubeha (70. Sebastian Kaczyński).

Bałtyk Koszalin: Oskar Pogorzelec – Jędrzej Ponurko, Arkadiusz Jasitczak, Szymon Waleński (71. Dawid Kisły), Maciej Gregorek (64. Kacper Rapita), Michał Czenko, Paweł Rak, Mateusz Czapłygin (57. Fabian Walaszczyk), Bartłomiej Putno, Jakub Forczmański (80. Łukasz Włodarczyk), Dawid Gruchała-Węsierski.

 

 fot. Norbert Gałązka
Wersja do druku
Wersja PDF